Strzałą w tarczę. Łucznictwo coraz modniejsze.

Autor wpisu  Joanna Nowaczyk   kategoria       Czerwiec 25, 2014  

Zdjęcie ilustracyjne 02 (mat. pras.)

Łuk, cięciwa i strzała. Broń towarzysząca ludziom prawie od zarania dziejów, współcześnie kojarzona głównie z postaciami znanymi z legend, Wilhelmem Tellem i Robin Hoodem. Jeszcze niecałe sto lat temu łucznictwo było mocno rozpowszechnioną w polskich szkołach formą aktywności. Dziś z kolei to rozrywka raczej niszowa, w której często wykorzystuje się nowoczesne rozwiązania – wykonane np. z włókna węglowego.

Łuk łączy się bezpośrednio z historią ludzkiej cywilizacji. Już ok. 12 tys. lat temu – i później również – służył na ogół do walki i polowań. Część historyków stawia nawet wynalezienie tej broni na równi z odkryciem koła czy możliwości krzesania ognia. Współcześnie łucznictwo to przede wszystkim sport i jedna z ciekawszych form aktywnego spędzania wolnego czasu.

Kiedyś

W Polsce łucznictwo rozwinęło się na dobre w dwudziestoleciu międzywojennym. To zasługa dwóch członków Związku Strzeleckiego – kpt. Mieczysława Fularskiego oraz por. Apoloniusza Zarychty. Obaj byli obieżyświatami. Przez dłuższy czas podróżowali po Ameryce Południowej, gdzie od Indian nauczyli się tajników łucznictwa. Zarychta wydał pierwszy polski podręcznik szkoleniowy pn. „Łuk i łucznictwo”. W 1927 r. oficjalnie zarejestrowano Polski Związek Łuczniczy (PZŁ).
W samej tylko Warszawie łucznictwo można było uprawiać aż w trzech obiektach. Zgodnie z polityką ówczesnego państwa polskiego, strzelectwo – w tym też łucznictwo – było propagowane także na poziomie szkół.
Jak wylicza PZŁ, pod koniec lat 20. XX w. nad Wisłą działało blisko 40 klubów i sekcji łuczniczych. O dużej popularności świadczy też fakt, że to właśnie w Polsce – konkretnie we Lwowie (1931 r.) – zorganizowano pierwsze mistrzostwa świata w łucznictwie. Pierwszym mistrzem globu został Polak – Michał Sawicki.

Dziś

Aktualnie łucznictwo w Polsce cieszy się zdecydowanie mniejszą popularnością niż w czasach II RP. Już kilka dekad temu zostało „porzucone” przez państwo, tracąc – razem z szeroko pojętym strzelectwem – wsparcie instytucjonalne. Obecnie nad Wisłą funkcjonuje zaledwie kilka stosunkowo dobrze rozwiniętych klubów łuczniczych.
Największym zainteresowaniem strzelectwo cieszy się w okresie letnim. Dane branżowe pokazują, że popyt na sprzęt łuczniczy znajduje się stale w fazie delikatnego wzrostu, chociaż w ostatnim półroczu okazał się wyższy od oczekiwań.

„Popularność łucznictwa w naszym kraju powoli rośnie, co widać po stabilnej wielkości sprzedaży sprzętu. W ostatnich miesiącach – w porównaniu do analogicznego okresu czasu rok wcześniej – widoczny jest jednak wyraźny wzrost zainteresowania łukami, nawet o 20-30 proc. rok do roku. O stałym, wysokim trendzie będzie można mówić, jeśli wzrost utrzyma się także w kolejnych miesiącach i latach. Warto zaznaczyć też, że z łuków chętnie strzelają nie tylko mężczyźni, ale również kobiety” – mówi ekspert portalu broń.pl, Piotr Pietrzykowski.

Zdjęcie ilustracyjne 01 (mat. pras.)

Technologia dawna i współczesna

Pomimo upływu lat, konstrukcja łuków nie uległa większym zmianom. Wciąż najpopularniejsze są łuki proste, zwane również angielskimi, oraz klasyczne (refleksyjne). Nowszą propozycją jest tzw. łuk bloczkowy. Ceny łuków zaczynają się od ok. 50 zł. Najdroższe modele kosztują natomiast nawet kilka tysięcy złotych.

„Najtańszą opcją są łuki proste i klasyczne. Droższą alternatywą są konstrukcje bloczkowe, które pozwalają na pełne naciągnięcie cięciwy przy wykorzystaniu mniejszej siły. Zastosowane w takim łuku bloczki oraz linki umożliwiają zmagazynowanie większej ilości energii w ramionach w porównaniu do tradycyjnego łuku” – wyjaśnia Piotr Pietrzykowski.

Współcześnie łuki wykonywane są z różnych materiałów. Znaleźć można więc np. oczywiście sprzęt drewniany, w którego przypadku znaczenie ma jakość surowca. Najczęściej tworzone są jednak z włókna szklanego. Zróżnicowanie widać także, jeśli wziąć pod uwagę strzały, których ceny kształtują się na poziomie od kilku do kilkudziesięciu złotych. Na rynku dostępne są zarówno drewniane, aluminiowe, jak i wykonane z włókna szklanego oraz – te najbardziej wytrzymałe – z włókna węglowego.
W skład łuczniczego sprzętu wchodzą też, rzecz jasna, tarcze oraz dodatkowe akcesoria, w tym głównie specjalne ochraniacze. Te ostatnie odpowiednio osłaniają przedramię oraz palce. Chodzi w tym przypadku m.in. o skórki na palce lub spust do łuku, czyli elementy zabezpieczające łucznika przed zranieniami czy bolesnymi otarciami. Dzięki temu współczesny osprzęt łuczniczy nie stanowi dla samych łuczników żadnego zagrożenia.
Według eksperta portalu broń.pl, łucznictwo – m.in. przez swoją prostotę i nawiązanie do dawnych tradycji – jest obecnie jedną z ciekawszych alternatyw dla innych form aktywnej rozrywki. Jak przy tym zaznacza, bariera cenowa nie jest wysoka, a strzelać z łuku może praktycznie każdy.

O autorze  

Z wykształcenia politolog i dziennikarz. Pasjonatka życia. Aktywna, kreatywna, biorąca garściami z każdego dnia. Kocha dzieci, zwierzęta, badmintona, kajaki, góry, lasy, streching, podróże, morze itp....