Ekonomista SKOK: w rządzie trzeba hekulesów

Autor wpisu  M.S   kategoria       Listopad 23, 2015  

Z Januszem Szewczakiem, głównym ekonomistą SKOK, ekspertem gospodarczym, analitykiem finansów rozmawia Artur S. Górski

– Zwycięskie Prawo i Sprawiedliwość bierze na siebie odpowiedzialność za bieg spraw państwa. Kluczowe będzie realizowanie projektów prorozwojowych i polityka społeczna. Dadzą radę i PiS spełni wyborcze obietnice mimo dziur w budżecie?  
Janusz Szewczak: Po owocach ich poznamy (śmiech). Jest to możliwe. Skala wypływu polskich pieniędzy za granicę sięga rządu od 70 do 100 miliardów złotych rocznie. A mówimy tylko o legalnym wypływie pieniądza. Przecież jest też wielka skala oszustw, patologii, nadużyć, wyłudzeń podatkowych, nieszczelnego VAT to kolejne 40 miliardy. Przemyt towarów objętych akcyzą to 15 miliardów strat. Taka jest owa skala nadużyć.

– Jest czas zmian. W ciągu roku zmieniły się lub wkrótce zmienią się ośrodki władzy. Sporo pracy przed nową ekipą…
Janusz Szewczak: Bo i skala nadużyć jest całkiem spora. I to także w sektorze bankowym, ubezpieczeniowym. Trzeba będzie rozwiązać kwestię kredytów tzw. frankowych, z nazwy bo przecież ludzie na oczy franka nie widzieli, czy „polisolokat”. Poza tym mamy budżet wirtualny, przygotowany przez poprzednią ekipę. Ten budżet jest fikcją, z deficytem budżetowym na poziomie 55 miliardów złotych i przeszacowanymi dochodami, z zaniżonymi wydatkami. Trzeba więc uporać się z minami pozostawionymi przez rząd PO i PSL. Trzeba tutaj Herkulesów. Polacy mają rozbudzone nadzieje an dobrą ale i szybką zmianę. Tych nadziej PiS zawieść nie chce i mam nadzieję, że dzięki wysiłkowi i koncentracji nie zawiedzie.

– Będzie opór tak zwanego układu?
Janusz Szewczak: Z pewnością beneficjenci dotychczasowego układu nie będą zadowoleni skoro będą musieli dorzucić się do wspólnej skarbony. Przed nami przeforsowanie opodatkowania tych, którzy bardzo w tłuszczyk obrośli, jak sektor bankowy i hipermarkety. Trzeba to zrobić skutecznie, precyzyjnie i mądrze. Nierentowne podobno kopalnie w Polsce płacą więcej podatku CIT niż sektor bankowy. Kopalnie odprowadzają 7 miliardów opłat i podatków, a banki 4 miliardy. Bywa, że zwraca się podatki sieciom hipermarketów, jak gdyby były instytucjami charytatywnymi.

– Gdzie szukać pieniędzy, skoro nie znamy jeszcze szczegółowych rozwiązań?
Janusz Szewczak: Choćby w kwestii CIT obniżonego dla małych firm, ale mamy wieści z Komisji Europejskiej, że z CIT nie wpływa do budżetu 46 miliardów złotych. Są rezerwy. System powinien być sprawiedliwy w strzyżeniu finansowej skóry oraz skuteczny.

– Czy ów podatek bankowy ma on być od aktywów zgromadzonych w bankach, od wartości udzielonych kredytów?
Janusz Szewczak: Jest kilka wariantów. Nie ma jeszcze kropki nad „i”. Jest nowy skład rządu. Czekamy na ostateczny projekt. Różne są na świecie rozwiązania. Zobaczymy jakie są aktywa. Jest podatek od transakcji finansowych. Zobaczymy. NBP ma też do odegrania swoją znaczną rolę. I to rolę pozytywną we wsparciu działań na rzecz wzrostu gospodarczego,  nie tylko stabilizacji cen. Mamy deflację. Chociaż w budżecie minister Szczurek zapisał inflację sięgającą 2 procent.

– A pomoc rodzinie?
Janusz Szewczak: Nie stanie się dramat jeśli ludzie otrzymają na dziecko 500 złotych. Nawet jeśli będzie to kosztowało 15-20 miliardów złotych to te pieniądze wrócą w około 40-45 procentach w postaci VAT, akcyzy, nowych miejsc pracy. Nie będą inwestowane na giełdzie w Londynie, tylko zostaną wydane w sklepach. Zbyt wielu Polaków żyje poniżej minimum i jesteśmy jednym z najbiedniejszych narodów w Unii, z wyprzedanym majątkiem narodowym. Stawianie państwa na nogi po demolce finansów publicznych nie będzie proste. Sam dług publiczny wzrósł o 400 miliardów złotych. Do tego jeszcze dług zagraniczny, którego ciężar jest ponad naszą miarę. Obyśmy się nie narazili na represję ze strony Unii, skoro już dobiegają nas głosy szczególnie niemieckie, krytykujące nowy rząd, że ten chce dbać o nasze polskie  interesy.

źródło: Wybrzeze24.pl

O autorze  

Dziennikarz wszechstronny. Samodzielny. Nie lubi poklasku ani światła fleszy.